NA PLACU CAMPO DE’ FIORI

Jest to słynny plac, który do połowy XV w. nie istniał, a dokładniej mówiąc, na jego miejscu była łąka z kwiatami. CAMPO DE’ FIORI (w tłumaczeniu Plac Kwiatów) był wybrukowany dopiero w 1456 r. z woli papieża Kaliksta III (tego samego, który zrewidował proces spalonej na stosie Joanny d’Arc i ją uniewinnił).
Dzisiejszy plac Campo de’ Fiori przyciąga rzymian i turystów przede wszystkim swym malowniczym i ożywionym targiem, pełnym dźwięków i zapachów. Jego ludową atmosferę świetnie przekazał film „Campo de’ fiori” z 1943 r., w którym główną rolę zagrała wybitna aktorka Anna Magnani.

Ale istnieje i druga strona medalu. Ten plac w przeszłości był  miejscem licznych egzekucji. To tutaj w 1600 r. spalono na stosie Giordana Bruna za teorie, które dla ówczesnego Kościoła były  herezją. Dla upamiętnienia tego wydarzenia postawiono na placu jego pomnik.

Statuę filozofa wykonał rzymski rzeźbiarz Ettore Ferrari. Pierwszy projekt rzeźby (z 1879 r.) został jednak odrzucony, bo figurę skazańca przed Trybunałem Inkwizycji odebrano jako zbyt prowokatorską względem Kościoła. Statuę, którą widzimy dzisiaj, z twarzą Giordana Bruna znacząco zwróconą w stronę watykańskiej bazyliki św. Piotra, zainaugurowano na Campo de’ Fiori 9 czerwca w 1889 r. Rzecz ciekawa – Campo de’ Fiori jest jednym z nielicznych miejsc „laickich” w Rzymie; jest JEDYNYM placem historycznym, na którym nie znajdziecie kościoła!

 

Foto: http://www.consolatopoloniamarche.it

Od kilku lat na Campo de’ Fiori jest też akcent polski. Otóż w 2015 r. odsłonięto tu pamiątkową tablicę (patrz na zdjęciu) z wierszem polskiego noblisty Czesława Miłosza. Pod wierszem możemy przeczytać:

„W roku 1943, patrząc w Warszawie na płonące ghetto, Czesław Miłosz porównał w swej słynnej poezji samotność umierających Żydów z samotnością Giordana Bruna, spalonego na stosie na Campo de’ Fiori w 1600 r.”.

Przytaczam dla przypomnienia tę słynną i sugestywną poezję Czesława Miłosza, która pochodzi ze zbiorku „Ocalenie”.

Campo di Fiori

W Rzymie na Campo di Fiori
Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini.

Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach.

Wspomniałem Campo di Fiori
W Warszawie przy karuzeli,
W pogodny wieczór wiosenny,
Przy dźwiękach skocznej muzyki.
Salwy za murem getta
Głuszyła skoczna melodia
I wzlatywały pary
Wysoko w pogodne niebo.

Czasem wiatr z domów płonących
Przynosił czarne latawce,
Łapali skrawki w powietrzu
Jadący na karuzeli.
Rozwiewał suknie dziewczynom
Ten wiatr od domów płonących,
Śmiały się tłumy wesołe
W czas pięknej warszawskiej niedzieli.

Morał ktoś może wyczyta,
Że lud warszawski czy rzymski
Handluje, bawi się, kocha
Mijając męczeńskie stosy.
Inny ktoś morał wyczyta
O rzeczy ludzkich mijaniu,
O zapomnieniu, co rośnie,
Nim jeszcze płomień przygasnął.

Ja jednak wtedy myślałem
O samotności ginących.
O tym, że kiedy Giordano
Wstępował na rusztowanie,
Nie znalazł w ludzkim języku
Ani jednego wyrazu,
Aby nim ludzkość pożegnać,
Tę ludzkość, która zostaje.

Już biegli wychylać wino,
Sprzedawać białe rozgwiazdy,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli w wesołym gwarze.
I był już od nich odległy,
Jakby minęły wieki,
A oni chwilę czekali
Na jego odlot w pożarze.

I ci ginący, samotni,
Już zapomniani od świata,
Język ich stał się nam obcy
Jak język dawnej planety.
Aż wszystko będzie legendą
I wtedy po wielu latach
Na nowym Campo di Fiori
Bunt wznieci słowo poety.

Warszawa, 1943
Czesław Milosz

(Czytelnik)

NA PLACU CAMPO DE’ FIORI ultima modifica: 2017-07-02T11:40:20+00:00 da Mariola Gladysz

Post Author: Mariola Gladysz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *